Magiczny wieczór

28 i 30 listopada uczniowie klasy 1 a , 2 a i 2 c z nauczycielem języka polskiego Anną Kamińską-Kuś uczestniczyli staropolskim zwyczajem w wieczorze wróżb, ostatnim dniu przed nadchodzącym Adwentem. Była to doskonała zabawa aby poznać się bliżej i wywróżyć przyszłego partnera. Kiedyś tylko same panny chciały się dowiedzieć z kim spędzą swoje życie .
Tradycja wróżenia w celu odgadnięcia imienia przyszłego partnera jest bardzo stara. Przypuszcza się, że sama nazwa „Andrzejki” wzięła się od greckich słów – aner, andros, które oznaczają męża i mężczyznę. Prawdopodobnie więc już starożytne Greczynki miały swoje „Andrzejki”.
My spotkaliśmy się dosyć wcześnie. Przygotowaliśmy salę, zawiesiliśmy kolorowe światełka, poukładaliśmy stoliki, zapaliliśmy świeczki i przygotowaliśmy przekąski.
Rozpoczeliśmy od lanie wosku, najbardziej znanej , od wieków aż po dzień dzisiejszy – wróżba andrzejkowych. Roztopiliśmy wosk w małym naczyniu i laliśmy na wodę przez ucho od klucza. Kształt woskowej figurki może wydawać się nieczytelny, ale gdy obejrzeliśmy jego cień na ścianie, łatwiej dopatrzyliśmy się zarysu. Pojawiły się przeróżne kształty. Wystarczyła odrobina fantazji a dowiedzieliśmy się co nas czeka w nadchodzącym roku. Oczekujemy podróży do Australii, Grenlandii, otrzymania wymarzonego psa.
Największą atrakcją, budzącą strach , szczególnie wśród panien były buty .Ustawialismy je , zdjęte z lewej nogi, gęsiego naprzeciwko progu drzwi.Przekładalismy ostatni but na przód rzędu, tak długo, aż któryś przekroczy próg.Wszystko to wykonywaliśmy w skupieniu i powadze. Nie zdradzę Wam , który but wyszedł pierwszy.
Największym problem podczas nastepnej wróżby mieli chłopcy, którzy obierali jabłko na ” kwadratowo”a mieli tak obrać owoc, by powstała jak najdłuższa obierzyna(skórka przerwana kolejny etap wróżby odsłania). Potem wróżący zamykali oczy, myśli o miłości i przez lewe ramię rzucali za siebie skórką. Kształt jaki ona przybierała, wskazywała na literę, od której będzie zaczynać się imię przyszłego wybrańca serca.
Śmiechom i chichom nie było końca. Czas biegł nieubłaganie.
Przebijaliśmy serce, zrywalismy wróżby z drzewka szczęścia, rzucaliśmy monetami. Zabaw było całe mnóstwo. Nasza wyobrażnia nie zamknęła sie tylko w tym dniu. Za rok obiecaliśmy wspólne spotkanie w sali od języka polskiego.

Michał z klasy 1 a